http://change4you.info/oddech-2/
Truizmem będzie stwierdzenie, że ludzie dzielą się na tych, którzy narzekają na brak energii, na tych którzy mają wiecznie masę energii na wszystko oraz na tych, którzy czasem ją mają a czasem nie. Co z tego wynika? Głównie to, że większość z nas zapytana o samopoczucie odnosi się do poziomu energii jaki ma w danym momencie. Nie da się ukryć, że cała masa ludzi, których znam dużo by dało za więcej “siły witalnej” nazywanej przez niektórych “Qi”.
Niektórzy myślą, że mogą ją kupić w puszce z napisem “Energy Drink” a jeszcze inni w kawie, papierosach czy mocniejszych stymulantach. Często rano widuję w metrze ludzi, którzy ratują się orzeźwiającym, dającym “kopa” napojem “Red Bull”. Aż się boje pomyśleć po co sięgają jeszcze przed obiadem, żeby nie paść w środku dnia jak zombie… Smutny widok.
Sama jestem osobą, która ma bardzo różny zasób energii. Uczę się powoli od czego ten poziom zależy i co robić, żeby powoli ale konsekwentnie podwyższać jej poziom. Skutek jest różny, ale głównie przez brak konsekwencji w swoich działaniach.
Cały ten wstęp jest po to, żeby napisać kilka słów na temat źródeł energii dostępnych dla nas- osobników rasy ludzkiej:) Posiłkując się wiedzą medyków chińskich można powiedzieć, że człowiek pobiera energię z trzech głównych źródeł:
1. z przedurodzeniowej Qi przekazanej nam przez rodziców, którą przechowujemy w nerkach
2. z jedzenia i picia, które pobieramy codziennie, za przetwarzanie ich odpowiedzialne są żołądek, śledziona, trzustka i wątroba (głównie)
3. z powietrza, czyli oddechu poprzez płuca
Jeśli chodzi o punkt pierwszy: nie jesteśmy w stanie nic poradzić na to ile energii dostaliśmy od swoich rodziców. W zależności od tego jaki był stan ich ciała i ducha w trakcie poczęcia taki zapas został nam przydzielony. Jest to ciekawe o tyle, że widzimy dookoła ludzi z różnym potencjałem- takich, którzy mogą balować całe życie, pracować jak woły, nie spać i jeść kiepskie jedzenie a i tak zawsze są pełni energii i nigdy nie chorują. Po drugiej stronie skali znajdziemy takich, których byle podmuch wiatru powala na ziemię (to metafora
, wiecznie są cherlawi i męczy ich niemal wszystko (nie wspominam tutaj o poważnych chorobach wrodzonych, które też są wynikiem słabego zapasu energii otrzymanego od rodziców). Co możemy zrobić? Możemy rozsądnie rozporządzać zapasem, który mamy. Śmierć nadchodzi wtedy, gdy wykorzystamy cały zapas. Niektórzy wolą umrzeć młodo, ale wyszaleć się i wypalić do szczętu, inni zaś oszczędnie zarządzają energią czyli dbają o to, żeby zachować balans między aktywnością i odpoczynkiem ( w tym snem) i starają się pobierać i przetwarzać maksimum energii z pożywienia i powietrza.
Bez rozpisywania się: jedzenie naturalnej, jak najmniej przetworzonej (chemicznie) żywności, przygotowanej z miłością, zjedzonej bez pośpiechu, przeżutej daje więcej energii niż “junk food” (“fast food”). Jedzenie pełne składników odżywczych i minerałów jak świeże lub podgotowane warzywa, pełne ziarna zbóż, niepryskanie chemią owoce, jajka , orzechy itd zapewniają odżywienie ciała. Nie zapominajmy o czystej wodzie (zapomnijmy o kranówie!)
Oddech- najlepiej żyć na wsi…. w górach , nad morzem… marzenie, ehhhhh…. tak czy inaczej jeśli nie stać nas na taki luksus nie należy się załamywać i zadbać o codzienną porcję ruchu sprzężoną z brzusznym oddychaniem. Należy oddychać naturalnie przez nos i pozwolić oddechowi docierać do brzucha (niech oddech nie utyka w klatce piersiowej). Ćwiczenia świadomego oddychania, medytacja, miękki, długi oddech pozwoli nam na pozyskiwanie qi z otoczenia. Naturalnie ćwiczenia takie jak Tai Qi, Qi Gong, joga, itp niezwykle pomagają w poszerzeniu świadomości oddechu.
Energii nie znajdzie się w kawie i używkach. Jedynie co one robią to zwiększają poziom nerwowości, która pozornie brana za energię jest tylko pożyczką energii z naszych nerek. Być może szybciej możemy uporać się z robotą po małej czarnej… ale nie widzimy tego, że właśnie ograbiliśmy się z kolejnej porcji nieodnawialnej energii naszych nerek. Zamiast tego lepiej iść na spacer i poszukać w oddechu, ruchu, odżywczym posiłku “tej właściwej energii”. Zmiana nawyków i świadomości nie jest łatwa… Nikt nie twierdzi inaczej… Nagroda jaką wygrywamy, jeśli stać nas na ten ekstra wysiłek, który towarzyszy zmianom przyzwyczajeń to stale podwyższony poziom energii, lepszy nastrój, większa stabilność emocjonalna i lepsza odporność.
No coż, mój wpis brzmi jak porady zrzędliwej Ciotki Klotki…. a niech będzie! Różne role trzeba czasem grać, żeby siać inspiracje wokół
J.

A ja właśnie szłam na małą czarną i ciastko
Buziaki